Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X

18.03.2017

„Utopce” Katarzyna Puzyńska

„Witam w moim domu! Proszę wejść swobodnie i z własnej nieprzymuszonej woli!”


Przejeżdżając między poskręcanymi drzewami, ściśle otaczającymi leśny trakt, nie spodziewali się, że trafią w samo serce zabobonnych wierzeń, które nagle, na tej niewielkiej polanie zamkniętej w puszczy, nabiorą niebywałej mocy. Gdzie wielkie konary bronią dostępu intruzom do tajemnic wioski, gdzie niespodziewanie gaśnie światło latarek, gdzie czuć wampirzy oddech na karku, gdzie okazuje się, że dewiza, jakoby za każdym morderstwem zawsze stoi człowiek, nie jest już czymś takim oczywistym - tam właśnie ląduje grupa śledczych z Lipowa, usiłując rozwiązać zapomnianą sprawę sprzed lat. Uzbrojeni zaledwie w skąpe akta źle prowadzonego śledztwa z 1984 i niechęć mieszkańców, próbują znaleźć odpowiedzi na pytania, których nie brakuje. Kto by jednak pomyślał, że zakrwawione ubrania i ślady wampirzych kłów przy nich będą tylko preludium do czegoś znacznie, znacznie głębszego.

Nie lubię recenzować późniejszych tomów (w tym przypadku - piątej części) długiej serii, bo mimo zapewnień, że w gruncie rzeczy fabuła jest tak układana, by rozpoczęcie w którymkolwiek momencie nie stanowiło żadnego problemu, w dalszym ciągu może potencjalnego nowego czytelnika odpychać. Zawsze jednak pozostaje nadzieja, że w ten sposób zainteresuje się on serią, więc, dodatkowo będąc pod wpływem tych wszystkich emocji towarzyszących świeżo ukończonej lekturze, zaryzykuję. 

Katarzyny Puzyńskiej chyba przedstawiać nie muszę, szczególnie, że kilkakrotnie miała okazję się przez bloga przewinąć (MotylekWięcej czerwieni), za każdym razem w towarzystwie niezliczonych komplementów. Nie ma co ukrywać, w swoich książkach rozkochała mnie od pierwszego rozdziału, więc z pewnością żaden obiektywizm miejsca mieć nie może. Dlatego możecie wziąć tylko na słowo, że na tle czterech pozostałych świetnych powieści, nagle pojawiła się powieść jeszcze lepsza.

Tło obyczajowe w dalszym ciągu trzyma wysoki poziom, co jest prawdopodobnie tym, co najbardziej urzekło mnie w tej serii. Świadomość, że zawsze możesz wrócić do ukochanych bohaterów, jednocześnie dostając nową, zawiłą zagadkę, podnosi na duchu. To jak powroty do domu po długiej nieobecności - niby wiesz, czego się spodziewać, jednak nie brakuje elementu zaskoczenia. Tak właśnie jest z Lipowem. Zmęczony długą podróżą, siadasz w wygodnym fotelu z kubkiem gorącej herbaty i słuchasz opowieści bliskich ci ludzi, nie raz wybałuszając oczy i nie dowierzając własnym uszom, ile niesamowitych wydarzeń cię ominęło.

Intryga tym razem również spełniła wszelkie oczekiwania. Z początku zupełnie nie do rozwiązania bez żadnych podejrzanych zmienia się pod koniec w sprawę, w której podejrzanym staje się dosłownie każdy wymieniony bohater. Nie ma niewinnych, wszyscy mają swoje za uszami, zapewniając sobie nawzajem wątpliwej wiarygodności alibi. A wszystko to, by na koniec wywrócić wszelkie domysły do góry nogami, sprawiając, że czytelnik ani na chwilę nie może oderwać wzroku od kartek. Bo jedno trzeba Utopcom przyznać, trzymały w napięciu od samego początku aż do ostatniej strony i nie ma co się łudzić, że „jeszcze jeden rozdział i odkładam” - każdy kończył się w taki sposób, że po prostu trzeba było kontynuować.

Jednak w dalszym ciągu nie było to to, co sprawiło, że uznałabym tę część za, póki co, najlepszą z cyklu. A jest nią - tak, klimat słowiańskich mar! Bo czyż nie jest fascynującym trafić do niewielkiej wioski o nazwie, nomen omen, Utopce, której bram strzeże Leszy, jej naczelna dewotka okazuje się być medium rozmawiającym z umarłymi, a po lasach biega wampir? Gdzie nocami w najmniej odpowiednim momencie gasną latarki ze świeżo włożonymi bateriami? Gdzie któryś z policjantów wpada w trans i widzi zmarłych? Gdzie znajduje się chatka z piernika? Gdzie czas wydaje się płynąć zupełnie inaczej? I mimo że doskonale wiemy, że coś takiego jest niemożliwe, to niejednokrotnie tracimy pewność i sami przez chwilę zaczynamy wierzyć w rzeczy, o wiarę w które nigdy byśmy się nie podejrzewali. 

A zatem, wchodzicie w to?
★★★★★★★★★☆

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz